|
Muzyka to dobra inwestycja? Dlaczego akurat ten
obszar twórczości, a nie malarstwo czy design?
Kiedy tworzyliśmy MegaTotal, nie podchodziliśmy doń od strony
czysto finansowej. Kolejność nie była więc taka: zróbmy interes i
zastanówmy się, na czym wyjdziemy najlepiej. Wielu spośród nas miało
do czynienia z branżą muzyczną w ten czy inny sposób: grając w
zespołach, zajmując się managementem czy wreszcie będąc „smakoszami”
muzyki szukającymi naprawdę wartościowych dźwięków. Byliśmy więc
świadomi aktualnej sytuacji artysty, który chciałby ze swoją
twórczością odnieść sukces co w obecnych warunkach bez poparcia
któregoś z koncernów jest niemal niemożliwe. Mieliśmy też
doświadczenia menadżera, który próbując wypromować swój zespół
niezależnie od układów, musiał stosować karkołomne sztuczki. No i
rzecz jasna, słuchając radia, śledząc wydawnictwa i szperając po
sieci, mieliśmy świadomość, jak trudno jest znaleźć coś świeżego, co
nie jest kolejną kalką wyeksploatowanych na rynku muzycznych
szablonów. Do tego wszystkiego dołożyła się gorąca wówczas dyskusja
o piractwie muzycznym, konieczności znalezienia optymalnego modelu
płatności za muzykę i jej bezpiecznej dystrybucji. Wszystkie te
czynniki w którymś momencie zgrały się w naszych głowach, zaiskrzyło
i powstał pomysł na serwis oparty na zasadzie całkowitej
dobrowolności, gdzie każdy zespół będzie mógł zaprezentować swoją
muzykę oraz będzie mógł ją sprzedać, a każdy fan będzie mógł jej
posłuchać, a jeśli mu się spodoba to będzie mógł ją ściągnąć i
zapłacić tyle, ile uważa.
Co w tym nowego? Na innych
serwisach, jeśli każdy może opublikować swoją muzykę, to nie może
jej tam sprzedawać. Z kolei na jeszcze innych, na których
sprzedawane są utwory, nie każdy artysta może je tam umieścić. I nie
da się ich kupić za cenę, którą ustala kupujący. W sferze płatności
wykorzystaliśmy tu psychologiczny mechanizm leżący w naszej
narodowej naturze — jeśli nam się coś każe, to staniemy na głowie,
żeby tego nie zrobić. A zakazy obchodzimy z jeszcze większym
zaangażowaniem. My poszliśmy inną drogą — jeśli chcesz, to zapłać.
Masz taką możliwość. Ile? Tyle, ile uważasz. Masz wolną rękę. Jasne,
że mieliśmy obawy, iż większość osób będzie kupować utwory po 1 gr.
Okazało się jednak, że zasada „wolnej ręki” i paragiełdowa idea
pozwalająca zarobić na muzyce były strzałem w dziesiątkę. Dowodami
na to są przypadki, gdy ktoś kupował jeden utwór za 10 złotych i
więcej (bo uznał, że tyle jest wart) oraz płyta Nell, która wyjdzie
w marcu, a sfinansowana została przez fanów na MegaTotal.pl

Czy MegaTotal to projekt biznesowy, czy
społeczny?
Jedno nie wyklucza drugiego. A w zasadzie oba nierozerwalnie się
łączą. Nie ma projektów czysto społecznych, bo nawet przy
najbardziej szczytnej idei i najczystszych intencjach trzeba mieć
środki na finansowanie działalności, a pozyskanie tych środków to
już sfera biznesowa. MegaTotal jest więc projektem społecznym o
tyle, że nieodpłatnie daje społeczności pewne narzędzia, dzięki
którym jej członkowie mogą osiągać swoje cele, ale jest też
przedsięwzięciem biznesowym, bo użytkownicy serwisu — zarówno
artyści, jak i ich fani — zarabiają tu konkretne pieniądze, a my
jako jego twórcy mamy wpływy z reklam.

Jakie jest zainteresowanie portalem?
W serwisie zarejestrowanych jest ponad 500 artystów i codziennie
przybywa kilku nowych, co miesiąc odwiedza go 200 tysięcy
internautów, została wydana pierwsza, a kolejne zbliżają się do sumy
MegaTotal. Statystyki oglądalności MegaTotal.pl przewyższają obecnie
takie serwisy muzyczne, jak Mtv.pl, Viva-tv.pl, Cgm.pl. Jeśli dodać,
że są to wyniki osiągnięte po pół roku działalności, bez wsparcia
telewizji czy kampanii reklamowych, a jedyną formą promocji i
reklamy była metoda „un unemu”, czyli poczta pantoflowa, to na
pytanie można odpowiedzieć tylko jednym słowem: OGROMNE!

Dlaczego MegaTotal uwalnia muzykę spod wpływów
wytwórni fonograficznych? Czy nie sądzicie, że wartościowaniem
produktu kultury, jakim jest muzyka, powinni zajmować się
„fachowcy”?
Wierzymy w ludzi i wierzymy ludziom. Nic bardziej wiarygodnie nie
weryfikuje muzyki niż ludzie, którzy chcą jej słuchać lub nie. Tak
zawsze było i jest na Zachodzie, gdzie od początku był to wolny
rynek. Nasza branża opanowana za dawnych czasów przez dwa czy trzy
państwowe wydawnictwa, państwowe rozgłośnie radiowe i państwowe
instytucje weryfikacji (czytaj: represji) była chora i ta choroba po
zniknięciu opiekuńczych ramion niestety nie ustąpiła. Pojawili się
fachowcy — „specjaliści od śpiewu i mas”, a efekt jest taki, że
podobnie jak wtedy jesteśmy faszerowani tym, co wpycha nam w uszy
kilka koncernów. Istnieją rzecz jasna nurty płynące z dala od
głównego strumienia homogenizowanej papki, ale jest ich ciągle za
mało. MegaTotal ma być kolejną furtką, dzięki której słuchacze mogą
wybrać między duetem przystojnego piosenkarza z atrakcyjną modelką,
śpiewającymi 250. wersję znanego przeboju, a nieznaną i być może
interesującą muzyką zespołu, który ma do powiedzenia coś istotnego.

Jakie korzyści dla twórcy i odbiorcy niesie
ominięcie pośredników?
Wolność i prawdę. Pośrednicy to filtry, które dobierają zespoły
pod kątem potencjału rynkowego, modelują je na potrzeby wybranej
grupy docelowej i wypluwają przemacerowany produkt, który ma za
zadanie przynieść maksimum zysku. To tak, jakby pójść do kina na
film przyrodniczy, by obcować z przyrodą. Film może być doskonały,
zdjęcia mogą być perfekcyjne, a dźwięk idealny. Ale to, co
zobaczymy, będzie tylko tym, co chcą pokazać nam jego twórcy.
Wybrane i najprawdopodobniej „ulepszone”. W żaden sposób nie zastąpi
to spaceru po lesie.
Kolejną sprawą jest bezpośrednie
zaangażowanie fanów. Umożliwiając im bezpośredni kontakt z artystą,
dając wpływ na jego karierę oraz otwierając perspektywy zysków,
MegaTotal sprawia, że bardzo często angażują się w jego promocję.
Efektem jest to, że gdy zespół uzbiera pieniądze i wyda płytę, to
stoi za nim rzesza wiernych fanów, którzy mają tę satysfakcję, iż
przyczynili się do jej powstania. Odwrotnie niż w przypadku
koncernów, które najpierw wydają płytę, a później ją promują.
A poza wolnością, prawdą i satysfakcją chodzi rzecz jasna
także o pieniądze. Jeśli płytę udaje się wydać w taki sposób, to
odchodzi znaczna część ogromnych kosztów promocji i dystrybucji, bo
to zadanie biorą na siebie zespoły i fani. No i rzecz jasna nie
trzeba opłacać całej rzeszy fachowców od wizerunku, marketingu
itp.
Ilu muzyków prezentuje się w tej chwili w
MegaTotalu?
Na MegaTotal.pl jest zarejestrowanych obecnie ponad 480
wykonawców, którzy w prawie 600 albumach udostępniają niemal 3000
utworów. To ponad 160 godzin muzyki, której nie usłyszysz w radiu.
Przekrój gatunkowy jest najszerszy, jaki można sobie wyobrazić: pop,
rock, hip-hop, piosenki religijne, death metal, techno, wesele,
industrial itd. Codziennie rejestrują się nowi wykonawcy, którzy z
miejsca zyskują słuchaczy. Wyodrębniła się bowiem spora grupa fanów,
którzy na bieżąco śledzą, co pojawia się w serwisie i przesłuchują
każdego nowego wykonawcę. Efekty takiej postawy widać potem na
forum, gdzie prowadzone są dyskusje, i w dziale recenzji. A czyż nie
tego oczekują artyści?

A pierwsze sukcesy? Pierwsza płyta?
Pierwszym sukcesem był pierwszy zarejestrowany zespół, który nam
zaufał i udostępnił swoją muzykę na MegaTotal.pl. Był to łódzki
Hecadoth. Kolejne sukcesy to rzecz jasna pierwszy fan, który jako
pierwszy z własnej woli zapłacił za muzykę i kolejni uczestnicy
projektu, którzy przyczynili się między innymi do najnowszego —
wydania płyty przez śląską grupę Nell. Płyta została nagrana w
styczniu, a na rynku ukaże się po świętach Wielkiej Nocy. Zgodnie z
przyjętymi zasadami na okładce płyty pokazanych zostanie dziesięciu
fanów, którzy wspomogli jej wydanie największymi sumami
pieniędzy.
Czy w ramach współpracy z MegaTotal.pl muzyk
otrzymuje coś jeszcze — poza oczywiście rzeczą najważniejszą:
wydaniem płyty — np. promocję, dystrybucję, kontakty?
Najważniejszą rzeczą, jaką wykonawca dostaje dzięki współpracy z
Megatotal.pl jest uznanie i wierność fanów. Gdyby nie oni, do
powstania płyty by nie doszło. Podczas samego procesu produkcji
płyty służymy rzecz jasna wsparciem, zarówno kontaktami, jak i
możliwością skorzystania z niższych stawek — począwszy od studia
nagraniowego i realizatora, po tłoczenie, druk okładek i promocję.
Promocja jednej wydanej przez MegaTotal płyty to bowiem reklama
samego serwisu i wsparcie dla kolejnych artystów.

Zanim stworzyliście taki serwis musieliście
badać rynek muzyczny. Jaki on jest? Czym różni się rynek w Polsce od
tego w Europie Zachodniej czy Stanach?
Różnica między naszym rynkiem a tym, co dzieje się na zachód od
Odry jest oczywista. Tam rynek jest. U nas mówi się, że jest. My
mamy pozorowaną walkę kilku wielkich koncernów, które podzieliły się
tortem, zaś między nimi lawiruje kilkanaście, może kilkadziesiąt
pomniejszych, niszowych wydawnictw. Na Zachodzie tymczasem
mainstream ze szczytów list przebojów to tylko jedna z części tortu.
Fani mają dużo większe możliwości wyboru. Ogromne sukcesy wytwórni
niezależnych — jak choćby Factory, Mute, Beggars Banquet, 4AD, Touch
and Go, Ninja Tune czy Earache — nie mogłyby mieć miejsca u nas,
gdzie kiedyś rynek sterowany był przez państwo, a teraz jest przez
„grupę trzymająca muzykę”. Stąd im więcej strumyków tak, jak
MegaTotal drążących skałę, tym większa szansa, że u nas też „jeszcze
będzie normalnie”.
Czego oczekuje polski muzyk? Czy jest
przedsiębiorczy? A może korzysta z usług menadżera i poświęca się
tylko twórczości?
Polski muzyk, jak każdy inny na całym świecie, oczekuje sukcesu
[uśmiech]. Każdy jednak ten sukces pojmuje inaczej. Są wykonawcy
nastawieni na kasę — nie sposób ich za to winić, bo to zawód, jak
każdy inny — ale są też tacy, którzy mają poczucie misji. Czy są
przedsiębiorczy? Ci, z którymi mamy styczność poprzez MegaTotal.pl,
są. Sam fakt pojawienia się w serwisie o tym świadczy [uśmiech].
Wiele zespołów ma konta i profile we wszystkich możliwych serwisach,
gdzie zespoły mogą się w jakiś sposób promować. I żadnego z nich,
również u nas, nie traktują, jak głównego sposobu na znalezienie
słuchaczy. Internet jest dla nich jedną wielką szansą i starają się
wykorzystać wszystkie jego atuty. A my staramy się im pomóc tak, jak
to potrafimy najlepiej. Ponieważ, jak twierdził Frank Zappa, MUSIC
IS THE BEST [uśmiech].
Zapraszamy na stronę: http://www.megatotal.pl
Rozmowa z wokalistką zespołu ASK, Ulą
Połeć.
Od kiedy istnieje ASK, kto tworzy zespół i jak
można Was scharakteryzować muzykę którą gracie?
ASK istnieje od 2006 r. i tworzą go Ula Połeć — wokal, Sebastian
Fagasiński — gitara, Piotrek Szambelan — gitara, Maciek Derfel — bas
i Sławek Witkowski — perkusja. Wcześniej w tym samym składzie
graliśmy jako punk rockowe 150 Watts, ale po kilku latach nasza
muzyka zaczęła się tak zmieniać i odbiegać stylistyką od poprzednich
utworów, że postanowiliśmy stworzyć nowy projekt muzyczny. Właściwie
przygotowywaliśmy wówczas materiał na drugą płytę 150 Watts, ale
zmieniliśmy plany i tak powstało ASK. Muzyka ASK to rockowe,
energiczne, czasami lekko melancholijne piosenki, które można by
pewnie zaszufladkować gdzieś między indie a rockiem alternatywnym.
Eksperymentujemy, szukamy, nie trzymamy się standardów i stylów. Nie
lubimy się określać — to nas ogranicza.
Wasza twórczość wpisuje się w nurt muzyki
alternatywnej. Czy dlatego również szukacie alternatywnych form
zaistnienia na rynku?
Nie prowadzimy żadnej rozdmuchanej akcji promocyjnej, sami
wydaliśmy płytę i udostępniliśmy cały album on line. Nie zarabiamy
na naszej muzyce. Byłoby super, ale na razie nie widzimy takiej
możliwości. Gramy dla przyjemności grania. Sprawia nam dodatkową,
ogromną frajdę, gdy komuś nasza muzyka się spodoba. Jeszcze jako 150
Watts mieliśmy pewne złudzenia, szukaliśmy wytwórni, która chciałaby
nas wydać, ale chyba pojawiliśmy się w złym czasie lub miejscu, bo
spotkaliśmy się z kompletnym brakiem zrozumienia producentów.
Zresztą, wystarczy włączyć jakieś popularne radio czy
telewizję...
Co zespołom takim, jak ASK może dać projekt
MegaTotal.pl?
Nie ma zespołów takich, jak ASK [uśmiech]. Na MegaTotal jesteśmy
głównie po to, żeby się zaprezentować i dotrzeć do ludzi. Nie
wiążemy wielkich nadziei z tym projektem, ale pomysł nam się podoba.
Na MySpace i MegaTotal widać, jak dużo mamy w kraju dobrych
zespołów. Dobrze, że mogą się tak promować.
Macie już inwestorów. Jak zachęcilibyście do
inwestowania w Waszą płytę fanów?
Tak, mamy kilku inwestorów [uśmiech]. Myślę, że muzyka mówi sama
za siebie. Jeśli komuś się podoba i chce w nią zainwestować, to
fajnie.
Maciej Mazerant
|